Każda technologia (FDM, SLS, DMLS) narzuca inne reguły gry. Uczymy projektowania, które minimalizuje ryzyko błędów wydruku i kosztownych podpór.
To najczęściej pomijany aspekt ROI druku 3D. Pokazujemy na studiach przypadków (Case Studies), jak redukcja liczby części w złożeniu eliminuje koszty montażu, uszczelnień i magazynowania drobnicy.
Czego dowiesz się na szkoleniu:
Technicznie tak, ekonomicznie – rzadko ma to sens. Części projektowane pod frezowanie są zazwyczaj masywne (pełne w środku), co w druku 3D generuje ogromny koszt materiału i czasu pracy maszyny. Zalecamy przynajmniej podstawową redystrybucję materiału (DfAM Light), aby druk był opłacalny.
Tak, ale wymagają innego podejścia do walidacji. Tradycyjne metody obliczeniowe MES (Metoda Elementów Skończonych) muszą być dostosowane do anizotropii druku. Na szkoleniu uczymy, jak weryfikować, czy „kosmiczny kształt” wygenerowany przez komputer faktycznie wytrzyma zadane obciążenia w rzeczywistości.
Fundamentalna. W metalu (DMLS/SLM) walka toczy się o odprowadzenie ciepła procesowego i minimalizację podpór, które są trudne do usunięcia (wymagają cięcia drutowego/CNC). W plastiku (SLS/MJF) możemy pozwolić sobie na znacznie większą swobodę, np. projektując zamknięte mechanizmy (chainmail, przeguby), które wychodzą z drukarki już ruchome. Nie można stosować tych zasad zamiennie.
To „święty graal” DfAM. Polega na takim projektowaniu kątów ścianek i przewieszeń (overhangs), aby drukarka mogła zbudować część bez użycia materiału podporowego. To drastycznie obniża koszt (brak odpadu) i czas (brak ręcznego czyszczenia). Uczymy zasad geometrycznych, np. reguły 45 stopni, które pozwalają to osiągnąć.
NOVA RESK | Copyright @ 2025 Wszelkie prawa zastrzeżone